piątek, 2 sierpnia 2013

Lángos - tradycyjny węgierski placek


#1 cook&travel
Lángos - tradycyjny węgierski placek 
 zwany również langoszem

Będąc na Węgrzech nie możesz nie spróbować węgierskiego langosza! Toż to byłoby kulinarnie niepoprawne :) 
Langos to przepyszny w swojej prostocie placek drożdżowy smażony na tłuszczu, najczęściej podawany ze śmietaną i startym serem.
Do tego jeszcze węgierskie zimne piwko... mmm... i nie ma nic lepszego na świecie ;)

Na Węgry jechałam specjalnie by obejrzeć Światową Wystawę Psów Rasowych (FCI) dzięki temu mogłam zasmakować w węgierskiej kuchni... Myśląc o Wegrzech zazwyczaj przed oczyma mamy gulasze lub leczo bardzo popularne w tym kraju (nawet w hotelu praktycznie codziennie to podawali ;) ) Ale warto rozejrzeć się za czymś mniej popularnym a równie smacznym. 
Do takich potraw należą wszelkiego rodzaju naleśniki i omlety, jak również tytułowy Langos na którym dziś się skupimy :)

Nazwa langos pochodzi od węgierskiego słowa "Lang" oznaczającego "płomień". Dziś, tak jak kiedyś, placek nie jest przygotowywany nad otwartym ogniem lecz smażony w tłuszczu.

Sekret tkwi zapewne w jego kaloryczności, jadnak nie powinno nas to zniechęcać do skosztowania... Każdy z nas może przygotwać Langosa samodzielnie w domu, ale nie ma co ukrywać jedzenie oryginalnego langosza z zimnym węgierskim browarem pod węgierskiem niebem nijak się ma do tych robionych w domu :) Jednakze chociaż tak mogę Wam uchylić torszkę węgierkiego klimatu :)

Przepis podaję ze strony Visit Budapest jest to klasyka gatunku, z podanych składników usmażymy około 5 - 6 langoszy:

Co nam będzie potrzebne:

ciasto:
  •     150 g mąki pszennej
  •     1 łyżeczka suszonych drożdży (instant)
  •     120 ml wody
  •     1/2 łyżeczki soli
  •     olej do smażenia (u mnie oliwa z oliwek)

dodatki:
  •     ząbek czosnku
  •     200g startego sera żółtego
  •     kwaśna śmietana

Sposób przygotowania:

Rozpuszczamy sól w kubku lekko ciepłej wody.
    W misce łączymy przesianą mąkę z drożdżami.
    Dodajemy wodę z solą i całość dokładnie mieszamy najlepiej drewnianą łyżką lub rękami, aż ciasto będzie gładkie i nie będzie przyklejać się do miski, i do rąk ;)
    Zostawiamy ciasto w misce, nie zapomnij nakryć miski czystą ściereczką kuchenną. Odstawiamy je w ciepłe miejsce do wyrośnięcia – na 30 - 40 minut lub do czasu gdy dwukrotnie zwiększy swoją objętość. (mój trik to wstawienie miski do zlewu z gorącą wodą, robię tak właściwie zawsze prócz czasu zimowego gdy grzejemy kominkiem :) )
    Gdy ciasto wyrośnie dzielimy je na około 5 części. Z każdego kawałka rękami lub przy pomocy wałka formujemy placek o grubości ok. 1 centymetra – musi być cieńszy w środku niż na brzegach. Odkładamy placki na kolejne 30 minut na posypanej mąką powierzchni, by nam przypadkiem przy podnoszeniu się nie porwały...
    W rondlu lub na patelni rozgrzewamy olej (lub oliwę). Wkładamy placek w gorący olej i smaż z obydwu stron na złoty kolor. Powtarzamy to samo z pozostałymi kawałkami ciasta.
    W trakcie smażenia siekamy czosnek i trzemy ser żółty.
    Langosze obligatoryjnie podajemy ciepłe, posmarowane śmietaną, posypane kawałkami czosnku i starym serem (lub dowolnymi innymi dodatkami według preferencji).

jó étvágyat!
Dodam jeszcze że Langos jest przekąską 
znaną i serwowaną również w innych 
krajach m.in w Austrii, Czechach, Słowacji, 
Chorwacji, Serbii i Rumunii.


Migawki z podróży:








 
Yourii i Fiordy...

52 komentarze:

  1. :), pięknie się prezentuje.

    Jestem z Ciebie dumna,że kolejny wpis zrobiłaś ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę że Ty też spać nie możesz? :)
      Dobra passa się nie kończy! a Langosz idealny! polecam, polecam wypróbuj u siebie w domu, ja dziś wieczorem będę robiła z tego przepisu ciekawe czy wyjdzie w smaku jak ten jedzony na Węgrzech :)

      Usuń
  2. Narazie zachwycam się fotami z Węgier:)a teraz przystępuję do czytania przepisu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) polecam langosa jak i wycieczkę na Węgry! naprawdę warto! jest tam pięnie, ludzie mili, bardzo gadatliwi i przyjaźnie nastawieni :) naprawdę bardzo miło wspominam ten wyjazd i mam nadzieje że jeszcze wrócę do Budapesztu :)

      Usuń
  3. Kuchnia węgierska bardzo przypadła mi do gustu, więc i ten placek na pewno musi smakować obłędnie;) a co tam że kaloryczny! ważne że smaczny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, racja, racja ale nikt mi nie zarzuci że nie ostrzegłam przed tymi małymi, złośliwymi istotkami ;)

      Usuń
  4. Patent ze zlewem - rewelacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo w życiu i w kuchni trzeba sobie ułatwiać ;)

      Usuń
  5. Nie jadłam, ale podejrzewam że sa pyszne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! a najbardziej te oryginalne w Węgierskich budkach ;)

      Usuń
  6. Ja jeszcze nie miałam okazji spróbować takie przysmaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zbliża się weekend i jest ku temu okazja :D pozdrawiam

      Usuń
  7. Jadłam na Węgrzech (i piłam browca, ma się rozmieć też), zachwyciłam się i próbowałam odtworzyć ten smak. Najbardziej zbliżony wydawał mi się - o dziwo - przy zastosowaniu ciasta na kefirze! No i ono musi chyba leżakować w lodówce. A co do "przyspieszacza" wyrastania drożdżowego, to dobry jest też patent: piekarnik i włączyć tylko żaróweczkę. nagrzeje się w sam raz, a zlew wolny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuję z kefirkiem, może akurat będzie jeszcze bardziej podobny. Chociaż wydaje mi się że Węgrzy mają inną śmietanę i gatunek sera, wiem na pewno że z norweskim serem i śmietaną trochę się w smaku miją :)

      Sama żaróweczka mówisz? hmmm... jeszcze lepszy patent ;) człowiek uczy się przez całe życie hehe

      Usuń
  8. Chcesz zmienić swoje życie na lepsze? Chcesz być szczęśliwa i znaleźć w sobie siłę, aby stworzyć najlepszą wersje siebie? Jeśli tak serdecznie zapraszam na nowo powstałego bloga o zdrowym życiu i ćwiczeniach! Razem z moją pomocą osiągniesz każdy wyznaczony sobie cel!
    ODWIEDŹ runforhealthh.blogspot.com

    Pamiętaj, że twoje ciało zasługuje na najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawy przepis, świetny post - człowiek się uczy całe życie, a ja właśnie dowiedziałam się czegoś nowego:) lubię odkrywać nowe smaki, więc chętnie bym go spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawy przepis, nigdy jescze nie próbowałam z kuchni wegierskiej, ale chyba najwyższy czas to zmienić, pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto! naprawdę warto spróbować :) dziękuję za zaproszenie, na pewno wpadnę jeszcze nie raz :D

      Usuń
  11. Nigdy nie spotkałam się z tym daniem i nie jadłam. Musiało być pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedno z lepszych "fast-food" jakie jadłam po za granicami naszego kraju ;) warto wybrać się na Węgry chociaż by po to by zakosztować ich kuchni :D

      Usuń
  12. Uwielbiam ten placek! Kilka dni temu pomyślałam, że chętnie bym go zjadła i chciałam poszukać przepisu. Super! :)

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie w domu rodzinnym placek ten był przygotowywany. Z sosem czosnkowym rewelacja!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :) to muszę zmienić w notatce że jest to również i Polska przekąska ;)

      Usuń
    2. Nie, nie, bowiem rodzina sporo podróżuje i wycieczki te bogate są w doznania kulinarne;> Co im posmakuje, jest później wykonywane w domu;) Także innymi słowy - czasami wzorują się na kuchniach obcych - kopiują;)

      Usuń
  14. Narobiłaś mi smaku na tego placka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mniiiiiiam, węgierski placek? Jestem na tak! Pychota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo tak, zgodzę się z Tobą! Kawa musi być codziennie, no może nawet kilka razy na dzień haha :D

      Usuń
  16. Zazdroszczę tej wycieczki, fajne zdjęcia. Chętnie zobaczyłabym więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli macie ochotę na moim FB jest cała galeria z tej wyprawy ;) fakt faktem więcej zdjęć z samej wystawy, ale z Budapesztu także:
      https://www.facebook.com/sandra.grzelczak/media_set?set=a.615863321776567.1073741826.100000587153682&type=3

      Zapraszam ;)

      Usuń
  17. Świetny przepis, a zdjęcia z wakacji super!

    OdpowiedzUsuń
  18. Placek ciekawy, takowego jeszcze nie jadłam :) Zdjęcia super :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciao piacere di conoscerti e grazie per essere passata dal mio blog,trovo il tuo molto bello,curato e con post molto interessanti!
    Mi sono unita fra i tuoi lettori se ti è piaciuto il mio blog ti aspetto fra i miei.
    Per quei piatti blu nella foto potrei fare pazzie !!!!!
    A presto
    Z&C

    http://zagaraecedro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Grazie Ketty! certo che tornerò te :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach ten Budapeszt, chętnie wybrałabym się tam na zwiedzanie: )
    A placek ciekawy, chciałabym go spróbować w tej oryginalnej wersji, jak to piszesz pod węgierskim niebem: )

    OdpowiedzUsuń
  22. kocham langosza!! zostaję dla niego;)))

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. chętnie bym zjadła :)
    p.s
    trzeba zmienić ustawienia ISO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bawię się tym ISO ale jakoś mi nie wychodzi ;) muszę wziąć u Ciebie lekcję :)

      Usuń
  24. ojej, ja niestety tego placka nie jadłam... a szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  25. nie jadłam, choć byłam parę razy, już zaczynam załować:)
    Blog o życiu & podróżach
    Blog o gotowaniu

    OdpowiedzUsuń
  26. Wygląda bardzo ciekawie! Chętnie kiedyś skosztuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! jak będziesz na Węgrzech to pierwsze co musisz tam skosztować :D

      Usuń
  27. Właśnie wróciłem z Węgier. Langosza jadłem trzykrotnie. Pierwszego poprosiłem z samym czosnkiem. Niebo w gębie. Drugiego i trzeciego poprosiłem w wersji FULL (czosnek, żółty starty ser i gęsta śmietana). Bomba kaloryczna, ale smaczna.
    BTW - Węgry to nie tylko Budapeszt. Ja polecam HAJDUSZOBOSZLO koło Debreczyna. Największy kurort z basenami termalnymi, odkrytymi, zjeżdżalniami w Europie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam zamiar w tym roku wrócić na Węgry i tym razem może właśnie w inne rejony niż Budapeszt ;)

      Usuń
  28. aż ślinka cieknie, napewno był pyszny

    OdpowiedzUsuń
  29. Super wycieczka to musiała być:)

    OdpowiedzUsuń

Byłabym wdzięczna za pozostawienie opini ^^